Po osiemnastu latach od pojawienia się bitcoina, teoria czteroletniego cyklu urosła do rangi marketowych aksjomatów w branży kryptowalut. Halving, kurczenie się podaży, wzrosty cen, altcoiny – ten schemat nie tylko wyjaśniał historyczne ruchy rynku, ale głęboko wpływał na decyzje inwestorów i strategie finansowania. Wszystko zmieniło się po halving-u w 2024 roku. Bitcoin wzrósł z 60 000 dolarów do rekordu 126 000 dolarów – wzrost poniżej historycznych oczekiwań – podczas gdy altcoiny zawiodły jeszcze bardziej.
Równolegle instytucje finansowe, spot ETF-y i nowe narzędzia finansowe przemieniały krajobraz rynkowy. Pytanie, które dziś każdy sobie zadaje: czy tradycyjna teoria czteroletniego cyklu wciąż pozostaje fundamentem tego rynku?
Aby znaleźć odpowiedź, rozmawialiśmy z siedmioma doświadczonymi graczami branży: zarządzającymi funduszami, analitykami danych on-chain, inwestorami instytucjonalnymi i ekspertami od wydobycia. Ich oceny rysują obraz rynku w głębokim przesunięciu strukturalnym.
Anatomia czteroletniego cyklu: więcej niż halvining
Rozumienie źródeł czteroletniego cyklu jest punktem wyjścia do całej dyskusji. Przez lata konsensus był prosty: halving nagród blokowych bitcoina (odbywający się co cztery lata) zmniejsza nową podaż, zmienia zachowania górników i wspiera długoterminowo cenę.
Jednak to wyjaśnienie staje się coraz bardziej niewystarczające. Niektórzy analitycy wskazują na głębsze powiązania – cztery lata to także cykl wyborczy w USA i tempo uwalniania płynności przez światowe banki centralne. Przed zatwierdzeniem spot ETF-ów wszyscy patrzyli wyłącznie na halvining jako zmienną. Dziś, gdy bitcoin stał się aktywem makroekonomicznym, ekspansja bilansu Fed i globalne M2 to równie istotne czynniki.
Perspektywa ulega rewolucji: teoria czteroletniego cyklu to w istocie cykl płynności, a nie tylko matematyczna reguła podaży. W obecnym okresie (2024-2028) przybędzie zaledwie 600 000 BTC – przy 19 milionach już wyemitowanych to marginalny przyrost, generujący nową presję sprzedażową poniżej 60 miliardów dolarów, którą Wall Street łatwo absorbuje.
Od prawa ekonomicznego do samospełniającej się narracji
Czy cztery lata to obiektywne prawo czy rynkowy mit, który wszyscy wykonują, ponieważ w niego wierzą?
Odpowiedź leży pośrodku. Wcześniej halving miał rzeczywisty wpływ na dynamikę podaży i popytu – gdy górnicy wydobywali znaczne ilości bitcoina, jego skutek na cenę był namacalny. Jednak ten mechanizm ulega malejącym przychodom. Każde kolejne halving zmniejsza jego względny wpływ, a każdy następny cykl przynosi mniejszy wzrost procentowy.
Jason, współzałożyciel NDV Fund, obserwuje: wraz ze wzrostem kapitalizacji rynku wpływ zmian po stronie podaży maleje. Obecny cykl jest więc bardziej samonapędzającą się konsekwencją płynności niż twardą regułą.
Wskazanie na cechy “samospełniającej się przepowiedni” jest uzasadnione. Struktura uczestników rynku się zmieniła – instytucje i detaliści zajmują inną pozycję niż dekadę temu. Znaczenie polityki makro, regulacji, warunków płynności i halvingu jest na każdym etapie przeformułowywane. Czteroletnia teoria cyklu to dziś jeden z wielu czynników, a nie “żelazne prawo”.
Nowy konsensus brzmi: cykl przechodzi od silnego mechanizmu podażowo-popytowego do efektu narracji, zachowań i zmiennych makroekonomicznych. Stał się “miękkim oczekiwaniem” zamiast “twardego ograniczenia”.
Mniejszy wzrost w tym cyklu: natura czy instytucje?
Wszyscy goście zgadzają się na jeden punkt: mniejszy wzrost to naturalny efekt malejących zwrotów krańcowych, nie nagły upadek mocy cyklu.
Gdy rynek rośnie wykładniczo, każdy następny “mnożnik” wymaga coraz większych napływów kapitału. Bitcoin osiągnął już bilion dolarów kapitalizacji – podwojenie wymaga naprawdę gigantycznych środków. To matematyka, nie zdrada teorii.
Jednak głębsza zmiana jest strukturalna. Wcześniej szczyt bitcoina kreowały tłumy detalistów w jednym, parabolicznym wybuchu. Tym razem ponad 50 miliardów dolarów z ETF-ów zostało pochłonięte zanim faktycznie pojawiła się presja na zmianę podaży. Wzrost rozprzestrzenił się na dłuższy horyzont zamiast skoncentrować się w jednym szoku.
Gdy bitcoin przekształca się w aktywa głównego nurtu, zmienność naturalnie spada. Przy obecnej skali rynku nawet podwojenie ceny wymaga fundamentalnie różnych przepływów kapitału niż w erze spekulacji detalistów.
Czy halving przestał być istotny? Nie – ale jego rola się przesunęła. Halving będzie drugorzędnym katalizatorem, podczas gdy przepływy kapitału instytucjonalnego, realizacja popytu na zasoby rzeczywiste (RWA) i otoczenie makroekonomiczne przejdą na pierwszorzęd.
Jednak niektórzy pozostają pesymistami. Koszt wydobycia bitcoina po halvingu wzrósł do około 70 000 dolarów – nawet przy piku 126 000 dolarów marża górników wynosi zaledwie ponad 40 procent. W poprzednim cyklu ta marża oscylowała wokół 70 procent. To sygnał malejących zwrotów w branży, która ma już prawie dwie dekady. Halving podnosi koszty produkcji i ostatecznie ogranicza cenę, ale już nie kreuje dramatycznych wzrostów.
Gdzie jesteśmy teraz? Bessa czy konsolidacja w hossie?
To pytanie ujawnia największe rozbieżności wśród rozmówców.
Pesymiści argumentują, że rynek już wszedł w bessę – większość uczestników po prostu tego nie przyznaje. Struktura kosztów sugeruje, że zwroty cykliczne kurczą się. Nowy kapitał, zamiast trafiać do kryptowalut, wybiera AI na giełdach tradycyjnych.
Perspektywa techniczna przynosi niuans. Rynek być może nie wszedł w pełną bessę cykliczną, ale już przebił MA50 na wykresach tygodniowych – techniczny sygnał osłabienia. Jednak rzeczywista bessa wymaga potwierdzenia przez recesję makroekonomiczną. Obecny etap to “zawieszenie”: struktura techniczna się osłabiła, ale makro nie dało ostatecznego werdyktu. Gdy stablecoiny przestaną rosnąć przez ponad dwa miesiące, bessa zostanie potwierdzona.
Większość ekspertów przychyla się jednak do interpretacji bardziej umiarkowanej: teoria czteroletniego cyklu już nie działa, znajdujemy się w korekcie wewnątrz (późnej) hossy, a przyszłość to raczej trend boczny lub wolna hossa.
Ich logika: USA nie mają wyjścia poza łagodzenie polityki pieniężnej, by opóźnić wzrost presji zadłużeniowej. Cykl obniżek stóp dopiero się rozkręca, “kran z płynnością” pozostaje otwarty. Dopóki globalne M2 rośnie, kryptowaluty – jako najbardziej wrażliwy na płynność instrument – nie zakończyły trendu wzrostowego. Rzeczywisty sygnał bessy to zaostrzenie przez banki centralne lub głęboka recesja.
Instytucje przebudowują system finansowy na blockchain, struktura podaży stabilizuje się, zmienność maleje. Nowy szef Fed i przychylna polityka wobec kryptowalut to warunki, które historycznie wspierały trend wzrostowy. Obecne wahania to szeroka konsolidacja przed wzrostem średnio- i długoterminowym.
Niezbędnym wnioskiem jest to, że rozbieżności opinii same w sobie odzwierciedlają rzeczywistość tej epoki.
Od emocjonalnej hossy do strukturalnej: nowy silnik wzrostu
Jeśli czteroletnia teoria cyklu osłabia się, a rynek kryptowalut nie będzie już dramatycznie oscylować między hossą a bessą lecz pozostanie w długoterminowym trendzie bocznym z ograniczonymi bessami – co go napędza?
Systematyczne spadanie zaufania do walut fiducjarnych i normalizacja alokacji instytucjonalnej.
Bitcoin postrzegany jako “cyfrowe złoto” trafia na bilanse państw, funduszy emerytalnych i hedgingowych. Logika jego wzrostu nie zależy już od cyklicznych wydarzeń, ale przypomina wzrost złota – długoterminowy zastaw przed deprecjacją walut. Ceny będą rosnąć spiralnie, ale powoli.
Stablecoiny odgrywają równie istotną rolę. Mają potencjał użytkownika większy niż bitcoin i są bliżej realnej gospodarki. Od płatności przez rozliczenia do transgranicznych przepływów kapitału – stablecoiny stają się “interfejsem” nowej infrastruktury finansowej. Przyszły wzrost rynku kryptowalut będzie zatem powoli wrastał w realną działalność biznesową, nie tylko spekulację.
Kluczowym czynnikiem powolnej hossy będzie ciągła adopcja instytucjonalna – czy to przez spot ETF-y czy tokenizację rzeczywistych aktywów. Dopóki instytucje alokują kapitał, rynek ma “strukturę zwrotu składanego” – zmienność się wygładza, trend się nie odwraca.
Perspektywa jest prosta: po prawej stronie pary BTCUSD siedzi USD. Dopóki globalna płynność pozostaje łagodna, dolar słaby, a ceny aktywów nie doświadczą głębokich bess, tylko powolne wzrosty wewnątrz cyklicznych tech-bess. Tradycyjna struktura hossa-bessa zamieniła się w coś zbliżonego do złota: “długoterminowa konsolidacja – wzrost – długoterminowa konsolidacja”.
Pesymiści ostrzegają jednak: strukturalne problemy gospodarki światowej pozostają nierozwiązane – degenerujący rynek pracy, młodzież rezygnująca z zatrudnienia, ekstremalna koncentracja bogactwa, rosnące ryzyko geopolityczne. Prawdopodobieństwo poważnego kryzysu w 2026-2027 nie jest niskie. Jeśli pojawi się systemowe ryzyko makro, kryptowaluty również ucierpią.
Powolna hossa to zatem warunkowa ocena, zależna od kontynuacji łagodnej płynności.
Sezon altcoinów: wymierający mit czy mutacja?
Sezon altcoinów był nieodłączną częścią czteroletniego cyklu. Tym razem jego brak stał się głównym dyskursem.
Przyczyn jest kilka. Wzrost dominacji bitcoina stworzył “bezpieczną przystań” wśród ryzykownych aktywów – instytucje wolą blue chipy. Dojrzewające ramy regulacyjne faworyzują altcoiny z rzeczywistą użytecznością i zgodnością z prawem. A najważniejsze – w tym cyklu nie pojawiła się przełomowa aplikacja czy narracja jak DeFi czy NFT w poprzednim.
Konsensus wskazuje na możliwość nowego sezonu altcoinów, ale bardziej selektywnego – skupionego na tokenach z rzeczywistymi przypadkami użycia i generujących przychody.
Jednak tradycyjny sezon altcoinów raczej nie powróci. “Tradycyjny” oznaczał rozumną liczbę projektów; dziś liczba altcoinów bije rekordy. Nawet jeśli napłynie płynność makro, rozprzestrzeniła się na zbyt wiele projektów dla szerokiego wzrostu. Sezon altcoinów, jeśli się pojawi, będzie lokalny – w wybranych sektorach, a nie pojedynczych tokenach.
Przyszłe altcoiny będą jak akcje M7 na Wall Street: blue chipy będą długoterminowo bić rynek, małe projekty czasem eksplodują, ale ich trwałość będzie słaba.
Struktura rynku się fundamentalnie zmieniła. Gdzie kiedyś rządził czas uwagi napędzany detalistami, tam teraz rządzi ekonomia sprawozdań finansowych napędzana instytucjami.
Portfele w epoce niepewności
Rzeczywiste alokacje portfelowe są zaskakujące: większość rozmówców praktycznie całkowicie wycofała się z altcoinów i jest w połowie pozycji.
Strategie wahają się między defensywą a kumulacją. Preferowani są bitcoin i ethereum, a tylko ethereum budzi większe zastrzeżenia. Niektórzy wybierają złoto zamiast dolara jako narzędzie do zarządzania gotówką i ochrony przed ryzykiem walutowym.
Mniej ryzykowni inwestorzy trzymają gotówkę na poziomie 50 procent, z rdzeniem BTC-ETH i mniej niż 10 procent altcoinów. Bardziej agresywni są praktycznie w pełni zaangażowani, ale skoncentrowani na ethereum, stablecoinach i dużych aktywach – logika to długoterminowy zakład na strukturę publicznych łańcuchów, a nie gra cyklem.
Pesymiści wcale nie grają – niemal całkowicie wycofali się z kryptowalut, sprzedając bitcoin wokół 110 000 dolarów, czekając na okazję do odkupienia poniżej 70 000 dolarów.
Kupowanie dołków: kiedy i jak?
To pytanie pragmatyczne odkrywa ostateczne różnice.
Pesymiści uważają, że dołek jest jeszcze daleko – rzeczywiste dno pojawi się, gdy “nikt już nie będzie miał odwagi kupować”. Dla ostrożnych inwestorów najlepszy moment na DCA to poniżej 60 000 dolarów – po spadku o połowę od szczytu strategia stopniowego kupowania sprawdzała się w każdej hossie. W krótkim terminie ten poziom się nie pojawi, ale po 1-2 miesiącach konsolidacji możliwy jest test powyżej 100 000 dolarów, choć nowy szczyt jest mało prawdopodobny.
Większość ekspertów pozostaje umiarkowanie optymistyczna: teraz nie jest czas na “agresywne kupowanie dołków”, ale otwarty okres do stopniowego budowania pozycji i rozważnej alokacji.
Wszyscy zgadzają się: bez dźwigni, bez częstych transakcji, dyscyplina jest ważniejsza niż prognozy.
Ver originales
Esta página puede contener contenido de terceros, que se proporciona únicamente con fines informativos (sin garantías ni declaraciones) y no debe considerarse como un respaldo por parte de Gate a las opiniones expresadas ni como asesoramiento financiero o profesional. Consulte el Descargo de responsabilidad para obtener más detalles.
La teoría del ciclo de cuatro años está experimentando una metamorfosis: ¿han dejado de aplicarse las leyes de Bitcoin en la era institucional?
Po osiemnastu latach od pojawienia się bitcoina, teoria czteroletniego cyklu urosła do rangi marketowych aksjomatów w branży kryptowalut. Halving, kurczenie się podaży, wzrosty cen, altcoiny – ten schemat nie tylko wyjaśniał historyczne ruchy rynku, ale głęboko wpływał na decyzje inwestorów i strategie finansowania. Wszystko zmieniło się po halving-u w 2024 roku. Bitcoin wzrósł z 60 000 dolarów do rekordu 126 000 dolarów – wzrost poniżej historycznych oczekiwań – podczas gdy altcoiny zawiodły jeszcze bardziej.
Równolegle instytucje finansowe, spot ETF-y i nowe narzędzia finansowe przemieniały krajobraz rynkowy. Pytanie, które dziś każdy sobie zadaje: czy tradycyjna teoria czteroletniego cyklu wciąż pozostaje fundamentem tego rynku?
Aby znaleźć odpowiedź, rozmawialiśmy z siedmioma doświadczonymi graczami branży: zarządzającymi funduszami, analitykami danych on-chain, inwestorami instytucjonalnymi i ekspertami od wydobycia. Ich oceny rysują obraz rynku w głębokim przesunięciu strukturalnym.
Anatomia czteroletniego cyklu: więcej niż halvining
Rozumienie źródeł czteroletniego cyklu jest punktem wyjścia do całej dyskusji. Przez lata konsensus był prosty: halving nagród blokowych bitcoina (odbywający się co cztery lata) zmniejsza nową podaż, zmienia zachowania górników i wspiera długoterminowo cenę.
Jednak to wyjaśnienie staje się coraz bardziej niewystarczające. Niektórzy analitycy wskazują na głębsze powiązania – cztery lata to także cykl wyborczy w USA i tempo uwalniania płynności przez światowe banki centralne. Przed zatwierdzeniem spot ETF-ów wszyscy patrzyli wyłącznie na halvining jako zmienną. Dziś, gdy bitcoin stał się aktywem makroekonomicznym, ekspansja bilansu Fed i globalne M2 to równie istotne czynniki.
Perspektywa ulega rewolucji: teoria czteroletniego cyklu to w istocie cykl płynności, a nie tylko matematyczna reguła podaży. W obecnym okresie (2024-2028) przybędzie zaledwie 600 000 BTC – przy 19 milionach już wyemitowanych to marginalny przyrost, generujący nową presję sprzedażową poniżej 60 miliardów dolarów, którą Wall Street łatwo absorbuje.
Od prawa ekonomicznego do samospełniającej się narracji
Czy cztery lata to obiektywne prawo czy rynkowy mit, który wszyscy wykonują, ponieważ w niego wierzą?
Odpowiedź leży pośrodku. Wcześniej halving miał rzeczywisty wpływ na dynamikę podaży i popytu – gdy górnicy wydobywali znaczne ilości bitcoina, jego skutek na cenę był namacalny. Jednak ten mechanizm ulega malejącym przychodom. Każde kolejne halving zmniejsza jego względny wpływ, a każdy następny cykl przynosi mniejszy wzrost procentowy.
Jason, współzałożyciel NDV Fund, obserwuje: wraz ze wzrostem kapitalizacji rynku wpływ zmian po stronie podaży maleje. Obecny cykl jest więc bardziej samonapędzającą się konsekwencją płynności niż twardą regułą.
Wskazanie na cechy “samospełniającej się przepowiedni” jest uzasadnione. Struktura uczestników rynku się zmieniła – instytucje i detaliści zajmują inną pozycję niż dekadę temu. Znaczenie polityki makro, regulacji, warunków płynności i halvingu jest na każdym etapie przeformułowywane. Czteroletnia teoria cyklu to dziś jeden z wielu czynników, a nie “żelazne prawo”.
Nowy konsensus brzmi: cykl przechodzi od silnego mechanizmu podażowo-popytowego do efektu narracji, zachowań i zmiennych makroekonomicznych. Stał się “miękkim oczekiwaniem” zamiast “twardego ograniczenia”.
Mniejszy wzrost w tym cyklu: natura czy instytucje?
Wszyscy goście zgadzają się na jeden punkt: mniejszy wzrost to naturalny efekt malejących zwrotów krańcowych, nie nagły upadek mocy cyklu.
Gdy rynek rośnie wykładniczo, każdy następny “mnożnik” wymaga coraz większych napływów kapitału. Bitcoin osiągnął już bilion dolarów kapitalizacji – podwojenie wymaga naprawdę gigantycznych środków. To matematyka, nie zdrada teorii.
Jednak głębsza zmiana jest strukturalna. Wcześniej szczyt bitcoina kreowały tłumy detalistów w jednym, parabolicznym wybuchu. Tym razem ponad 50 miliardów dolarów z ETF-ów zostało pochłonięte zanim faktycznie pojawiła się presja na zmianę podaży. Wzrost rozprzestrzenił się na dłuższy horyzont zamiast skoncentrować się w jednym szoku.
Gdy bitcoin przekształca się w aktywa głównego nurtu, zmienność naturalnie spada. Przy obecnej skali rynku nawet podwojenie ceny wymaga fundamentalnie różnych przepływów kapitału niż w erze spekulacji detalistów.
Czy halving przestał być istotny? Nie – ale jego rola się przesunęła. Halving będzie drugorzędnym katalizatorem, podczas gdy przepływy kapitału instytucjonalnego, realizacja popytu na zasoby rzeczywiste (RWA) i otoczenie makroekonomiczne przejdą na pierwszorzęd.
Jednak niektórzy pozostają pesymistami. Koszt wydobycia bitcoina po halvingu wzrósł do około 70 000 dolarów – nawet przy piku 126 000 dolarów marża górników wynosi zaledwie ponad 40 procent. W poprzednim cyklu ta marża oscylowała wokół 70 procent. To sygnał malejących zwrotów w branży, która ma już prawie dwie dekady. Halving podnosi koszty produkcji i ostatecznie ogranicza cenę, ale już nie kreuje dramatycznych wzrostów.
Gdzie jesteśmy teraz? Bessa czy konsolidacja w hossie?
To pytanie ujawnia największe rozbieżności wśród rozmówców.
Pesymiści argumentują, że rynek już wszedł w bessę – większość uczestników po prostu tego nie przyznaje. Struktura kosztów sugeruje, że zwroty cykliczne kurczą się. Nowy kapitał, zamiast trafiać do kryptowalut, wybiera AI na giełdach tradycyjnych.
Perspektywa techniczna przynosi niuans. Rynek być może nie wszedł w pełną bessę cykliczną, ale już przebił MA50 na wykresach tygodniowych – techniczny sygnał osłabienia. Jednak rzeczywista bessa wymaga potwierdzenia przez recesję makroekonomiczną. Obecny etap to “zawieszenie”: struktura techniczna się osłabiła, ale makro nie dało ostatecznego werdyktu. Gdy stablecoiny przestaną rosnąć przez ponad dwa miesiące, bessa zostanie potwierdzona.
Większość ekspertów przychyla się jednak do interpretacji bardziej umiarkowanej: teoria czteroletniego cyklu już nie działa, znajdujemy się w korekcie wewnątrz (późnej) hossy, a przyszłość to raczej trend boczny lub wolna hossa.
Ich logika: USA nie mają wyjścia poza łagodzenie polityki pieniężnej, by opóźnić wzrost presji zadłużeniowej. Cykl obniżek stóp dopiero się rozkręca, “kran z płynnością” pozostaje otwarty. Dopóki globalne M2 rośnie, kryptowaluty – jako najbardziej wrażliwy na płynność instrument – nie zakończyły trendu wzrostowego. Rzeczywisty sygnał bessy to zaostrzenie przez banki centralne lub głęboka recesja.
Instytucje przebudowują system finansowy na blockchain, struktura podaży stabilizuje się, zmienność maleje. Nowy szef Fed i przychylna polityka wobec kryptowalut to warunki, które historycznie wspierały trend wzrostowy. Obecne wahania to szeroka konsolidacja przed wzrostem średnio- i długoterminowym.
Niezbędnym wnioskiem jest to, że rozbieżności opinii same w sobie odzwierciedlają rzeczywistość tej epoki.
Od emocjonalnej hossy do strukturalnej: nowy silnik wzrostu
Jeśli czteroletnia teoria cyklu osłabia się, a rynek kryptowalut nie będzie już dramatycznie oscylować między hossą a bessą lecz pozostanie w długoterminowym trendzie bocznym z ograniczonymi bessami – co go napędza?
Systematyczne spadanie zaufania do walut fiducjarnych i normalizacja alokacji instytucjonalnej.
Bitcoin postrzegany jako “cyfrowe złoto” trafia na bilanse państw, funduszy emerytalnych i hedgingowych. Logika jego wzrostu nie zależy już od cyklicznych wydarzeń, ale przypomina wzrost złota – długoterminowy zastaw przed deprecjacją walut. Ceny będą rosnąć spiralnie, ale powoli.
Stablecoiny odgrywają równie istotną rolę. Mają potencjał użytkownika większy niż bitcoin i są bliżej realnej gospodarki. Od płatności przez rozliczenia do transgranicznych przepływów kapitału – stablecoiny stają się “interfejsem” nowej infrastruktury finansowej. Przyszły wzrost rynku kryptowalut będzie zatem powoli wrastał w realną działalność biznesową, nie tylko spekulację.
Kluczowym czynnikiem powolnej hossy będzie ciągła adopcja instytucjonalna – czy to przez spot ETF-y czy tokenizację rzeczywistych aktywów. Dopóki instytucje alokują kapitał, rynek ma “strukturę zwrotu składanego” – zmienność się wygładza, trend się nie odwraca.
Perspektywa jest prosta: po prawej stronie pary BTCUSD siedzi USD. Dopóki globalna płynność pozostaje łagodna, dolar słaby, a ceny aktywów nie doświadczą głębokich bess, tylko powolne wzrosty wewnątrz cyklicznych tech-bess. Tradycyjna struktura hossa-bessa zamieniła się w coś zbliżonego do złota: “długoterminowa konsolidacja – wzrost – długoterminowa konsolidacja”.
Pesymiści ostrzegają jednak: strukturalne problemy gospodarki światowej pozostają nierozwiązane – degenerujący rynek pracy, młodzież rezygnująca z zatrudnienia, ekstremalna koncentracja bogactwa, rosnące ryzyko geopolityczne. Prawdopodobieństwo poważnego kryzysu w 2026-2027 nie jest niskie. Jeśli pojawi się systemowe ryzyko makro, kryptowaluty również ucierpią.
Powolna hossa to zatem warunkowa ocena, zależna od kontynuacji łagodnej płynności.
Sezon altcoinów: wymierający mit czy mutacja?
Sezon altcoinów był nieodłączną częścią czteroletniego cyklu. Tym razem jego brak stał się głównym dyskursem.
Przyczyn jest kilka. Wzrost dominacji bitcoina stworzył “bezpieczną przystań” wśród ryzykownych aktywów – instytucje wolą blue chipy. Dojrzewające ramy regulacyjne faworyzują altcoiny z rzeczywistą użytecznością i zgodnością z prawem. A najważniejsze – w tym cyklu nie pojawiła się przełomowa aplikacja czy narracja jak DeFi czy NFT w poprzednim.
Konsensus wskazuje na możliwość nowego sezonu altcoinów, ale bardziej selektywnego – skupionego na tokenach z rzeczywistymi przypadkami użycia i generujących przychody.
Jednak tradycyjny sezon altcoinów raczej nie powróci. “Tradycyjny” oznaczał rozumną liczbę projektów; dziś liczba altcoinów bije rekordy. Nawet jeśli napłynie płynność makro, rozprzestrzeniła się na zbyt wiele projektów dla szerokiego wzrostu. Sezon altcoinów, jeśli się pojawi, będzie lokalny – w wybranych sektorach, a nie pojedynczych tokenach.
Przyszłe altcoiny będą jak akcje M7 na Wall Street: blue chipy będą długoterminowo bić rynek, małe projekty czasem eksplodują, ale ich trwałość będzie słaba.
Struktura rynku się fundamentalnie zmieniła. Gdzie kiedyś rządził czas uwagi napędzany detalistami, tam teraz rządzi ekonomia sprawozdań finansowych napędzana instytucjami.
Portfele w epoce niepewności
Rzeczywiste alokacje portfelowe są zaskakujące: większość rozmówców praktycznie całkowicie wycofała się z altcoinów i jest w połowie pozycji.
Strategie wahają się między defensywą a kumulacją. Preferowani są bitcoin i ethereum, a tylko ethereum budzi większe zastrzeżenia. Niektórzy wybierają złoto zamiast dolara jako narzędzie do zarządzania gotówką i ochrony przed ryzykiem walutowym.
Mniej ryzykowni inwestorzy trzymają gotówkę na poziomie 50 procent, z rdzeniem BTC-ETH i mniej niż 10 procent altcoinów. Bardziej agresywni są praktycznie w pełni zaangażowani, ale skoncentrowani na ethereum, stablecoinach i dużych aktywach – logika to długoterminowy zakład na strukturę publicznych łańcuchów, a nie gra cyklem.
Pesymiści wcale nie grają – niemal całkowicie wycofali się z kryptowalut, sprzedając bitcoin wokół 110 000 dolarów, czekając na okazję do odkupienia poniżej 70 000 dolarów.
Kupowanie dołków: kiedy i jak?
To pytanie pragmatyczne odkrywa ostateczne różnice.
Pesymiści uważają, że dołek jest jeszcze daleko – rzeczywiste dno pojawi się, gdy “nikt już nie będzie miał odwagi kupować”. Dla ostrożnych inwestorów najlepszy moment na DCA to poniżej 60 000 dolarów – po spadku o połowę od szczytu strategia stopniowego kupowania sprawdzała się w każdej hossie. W krótkim terminie ten poziom się nie pojawi, ale po 1-2 miesiącach konsolidacji możliwy jest test powyżej 100 000 dolarów, choć nowy szczyt jest mało prawdopodobny.
Większość ekspertów pozostaje umiarkowanie optymistyczna: teraz nie jest czas na “agresywne kupowanie dołków”, ale otwarty okres do stopniowego budowania pozycji i rozważnej alokacji.
Wszyscy zgadzają się: bez dźwigni, bez częstych transakcji, dyscyplina jest ważniejsza niż prognozy.